środa, 3 sierpnia 2011

Po przerwie.

Po przerwie, spowodowanej wakacyjnym wyjazdem, czas znów przystąpić do pracy. Wzbogaciłem się o nieco literatury, zwłaszcza o książkę Oliviera Clutton-Brocka na temat załóg bombowców RAF-u w niemieckiej niewoli. Opracowanie jest niezwykle bogate ( i drogie grrr) zawiera informacje o tysiącach jeńców, a w przypadku moich poszukiwań rzuca światło na losy kilku lotników (i nie tylko) z krakowskiego cmentarza. 
Po kilku bardzo owocnych kontaktach z użytkownikami forum ww2.talk nieco stagnacji. Gdyby blog miał też wersję angielską myślę że było by lepiej, niestety moje zdolności językowe stoją tu mocno na przeszkodzie, a nie mam nikogo kto porobiłby za tłumacza... Jeden z tematów poruszanych na wypomnianym forum skłonił mnie do podjęcia pewnych poszukiwań, ale za wcześnie by o tym mówić. 
Czasem zastanawiam się nad sensem moich działań. Nie mówiąc już o moim braku profesjonalizmu, ale widzieć że od kilku dni nikt na bloga nie zagląda nieco dołuje. Jednak nie robię tego dla rankingów. Mam taką potrzebę, poświęcam czas, wydaje pieniądze, bo uważam że robię coś pożytecznego. W sumie podchodzę do ludzi z tego cmentarza jak do przyjaciół...
Polecam znakomitą stronę o polskich grobach wojennych, jej autor też ma sporo zaangażowania
Tak wiec od jutra powrót do pracy. Kusiło mnie żeby z racji rocznicy Powstania Warszawskiego znów zmienić kolejność i zająć się lotnikami, którzy zginęli w czasie akcji zaopatrywania Warszawy. Jednak tego nie zrobię. 

poniedziałek, 25 lipca 2011

Kierowca (szeregowy) Alfred Jacson. 4. Rezerwowa kompania transportowa (Reserve Mechanical Transport Company) Nowa Zelandia.


Alfred Jacson pochodził z Auckland. Służył w nowozelandzkich służbach transportowo-zaopatrzeniowych (New Zealand Army Service Corps), a dokładniej w 4. Reserve Mechanical Transport Company. Była to jednostka transportowa, ciężarówki i ich zaplecze techniczne. Pierwsze doświadczenia bojowe kierowcy zdobyli w ciężkich warunkach Pustyni Zachodniej w Afryce. Tam wrogiem była pustynia. Nowa kampania przyniosła inne wyzwania dla transportowców. W Grecji  wyzwaniem nie tylko były górzyste drogi, ale niemieckie lotnictwo, artyleria i żołnierze. Do Grecji przybyło 419 żołnierzy czwartej kompani, opuściło ją 356. Trafili na Kretę, oczywiście bez swoich ciężarówek, warsztatów, narzędzi. Na wyspie z nich i pozostałości podobnych oddziałów zmontowano Kombinowany Batalion. Kombinowane było też jego wyposażenie. W pierwszych dniach niemieckiej inwazji w lepszą broń i ekwipunek (pistolety maszynowe, karabiny, moździerze, apteczki i papierosy) zaopatrzyły ich niemieckie zrzuty. Batalion toczył zażarte walki z niemieckimi spadochroniarzami i piechotą górską. Z Krety umknęło niewielu z jego szeregów. Blisko dwustu  żołnierzy czwartej kompani trafiło do niewoli. Znów na podstawie liczb przypuszczam że wśród nich był Jacson. W niewoli zmarło lub zginęło 12, z tej liczby 10 zostało wziętych do niewoli na Krecie. 
Kierowca Alfred Jacson zmarł 22 kwietnia 1944 roku. 
Żródła:
Henderson J., 4th and 6th Reserve Mechanical Transport Companies, Wellington 1954

niedziela, 24 lipca 2011

sobota, 23 lipca 2011

Starszy Szeregowy Renata Matengaroa Wanoa. 28. batalion maoryski. Nowa Zelandia.


Starszy szeregowy Wanoa był Maorysem. Ten lud polinezyjskiego pochodzenia zamieszkiwał Nową Zelandię nim przybyli tam Europejczycy. Do dziś znani są z swej waleczności, o której mogli się przekonać Pakeha (tam Maorysi nazywają "nie swoich")w XIX wieku tocząc z nimi wojny. Nowozelandzka drużyna rugby przed każdym meczem, wzbudza w przeciwnikach strach maoryskim tańcem wojennym "haka". Gdy wybuchła II Wojna Światowa cześć przywódców maoryskich uznała,  iż zaangażowanie ich ludu (oficjalnie uznawanego za podanych Korony Brytyjskiej od 1840 roku, jednak przez lata narosło wiele problemów, zwłaszcza w kwestii własnosci ziemi, które przerodziły się nawet w wojny) w walkę poprawi ich pozycję w Nowej Zelandii. Jeden z nich powiedział nawet: " Jesteśmy jednym domem. Jeśli nasi bracia Pakeha upadną, my upadniemy wraz z nimi. Czy będziemy mogli trzymać podniesione wysoko głowy, kiedy zakończą się zmagania i zapytają nas: gdzie byliście kiedy Nowa Zelandia toczyła wojnę?" Stad narodził się pomysł stworzenia maoryskiego batalionu, na który przystał rząd i w którego szeregi zgłaszali się maoryscy ochotnicy. 
Wśród nich Renata Matengaroa Wanoa, w cywilu kierowca ciężarówki. 
Batalion swój chrzest bojowy przeszedł w Grecji i na Krecie. Najbardziej zażarte walki Maorysi toczyli własnie na Krecie, gdzie między innymi  wiedli atak na bagnety na "42 ulicy", drodze nieopodal  Zatoki Sauda. W walce wręcz zabili ponoć 80 Niemców. Ci, którzy ewakuowali się do Egiptu, mogli się poszczycić takimi trofeami:
Maoryski żołnierz prezentuje zdobyczne niemieckie odznaczenie.
http://cas.awm.gov.au
Wśród ewakuowanych nie było starszego szeregowca Wanoa (choć jest to tyko moje przypuszczenie, oparte na liczbach, w Grecji i na Krecie batalion poniósł największe w w czasie wojny straty w jeńcach, Wanoa mógł zostać wzięty później do niewoli na przykład w Afryce Północnej). Był pośród 161 wziętych do niewoli. 84 Maorysów zginęło. 
Renata Matengaroa Wanoa zmarł 23 kwietnia 1944 roku w Stalagu 344. Miał wtedy 26 lat. Prócz niego na krakowskim cmentarzu spoczywa jeszcze dwóch Maorysów.
Źródła:

wtorek, 19 lipca 2011

Kierowca (szeregowy) Moreton Wilson. Royal Army Service Corps

Moreton Wilson, zdjęcie wykonane w niewoli.
Wilson przesłał je swojej rodzinie z okazji swoich urodzin,
poprzez Czerwony Krzyż.
Fotografia udostępniona przez Josepha Ritsona.
Courtesy of Joseph Ritson.
 
Moreton Wilson z Workington w Cumbri, przez przyjaciół i rodzinę nazywany był Joe. Wraz z swoja żoną Violet doczekał się czwórki dzieci, dwóch chłopców i dwóch dziewcząt. Był kierowcą (czyli szeregowcem) w Royal Army Service Corps i pełnił obowiązki ordynansa kapitana Crofta. Wojenne i jenieckie losy tej dwójki  ludzi będą ze sobą związane. Obaj służyli w Francji i zostali wzięci do niewoli 20 maja 1940 roku pomiędzy miejscowościami Doullens i Albert w Pikardii. Początkowo nawet w niewoli Wilson towarzyszył kapitanowi Croftowi.  Najpierw trafili do obozu przejściowego w Moguncji (Dulag XII), a następnie do grudnia 1942 roku przebywali w oflagach w Laufen (Oflag VIIC) Doessel (Oflag VIB, po oficerach brytyjskich i francuskich trafili tam Polacy, ich losy  były tragiczne, wielu zostało zamordowanych po ucieczce tunelem, wielu zginęło w alianckich bombardowaniach), Eichstatt (Oflag VIIB). 20 grudnia 1940 roku Wilson trafia do Stalagu VIIA w Moosburgu, skąd 14 kwietnia 1943 do Stalagu VIIIB (wtedy jeszcze oznaczenie VIIIB nosił obóz w Łambinowicach).  Biorąc pod uwagę co wydarzyło się z nim później trafił do któregoś z komand roboczych w Zabrzu lub jego okolicach (E552, E603 by wymienić te dwa w samym Zabrzu). Życie w stalagu czy przy przymusowej pracy na pewno było gorsze od tego z czym Wilson spotkał się w oflagu, nawet będąc tylko ordynansem oficera. Wpłynęło to na jego stan zdrowia. Zmarł 13 maja 1944 roku w szpitalu w Zabrzu, w dokumentach które dotarły do rodziny podawano dwie przyczyny zgonu-zapalenie opon mózgowych oraz zakażenie krwi i  niewydolność serca. Miał 40 lat. 
18 maja 1944 roku przy udziale anglikańskiego kapelana wojskowego kapitana Kestell-Cornisha i współwięźniów, z pełnymi honorami wojskowymi, Moreton Wilson pochowany został na cmentarzu Świętego Michała  w Zabrzu (dzisiejszy cmentarz komunalny przy ulicy Pokoju).

Mogiła Moretona Wilsona na cmentarzu
w Zabrzu. Fotografia udostępniona
przez Josepha Ritsona.
Courtesy of Joseph Ritson. 
W 1948 roku przeniesiono jego zwłoki na cmentarz w Krakowie.


Możliwość przedstawienia tak pełnej historii szeregowca Wilsona zawdzięczam Panu Josephowi Ritsonowi , który podzielił się ze mną swoimi ustaleniami i fotografiami. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. 
Words of gratitude for Mr. Joseph Ritson for sharing information and the possibility of their publication in my blog. Thank you very much!
Pan Ritson o Moretonie Wilsonie pisał także tutaj:



Parę słów...

Postanowiłem nieco zmienić kolejność w prezentowaniu sylwetek poległych. Chciałbym zrobić wyjątek gdyż nawiązałem kontakt z badaczem z Anglii, który przesłał mi bardzo dużo informacji i fotografie jednego z żołnierzy. Tak więc następny post będzie poświęcony własnie jemu. Potem wracam do przyjętej  kolejnosci, czyli kolejnością spoczywania na kwaterach cmentarza.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Saper Leonard Parker. 170. Tunneling Company. Royal Engineers.

Na zawsze kochany i zapamiętany.
-epitafium na nagrobku
Saper Leonard Parker pochodził z Wakefield w Yorkshire, regionu o bogatych tradycjach wydobycia węgla kamiennego. Najpewniej sam był górnikiem. To umiejętności w tym zawodzie mogły zadecydować, że trafił własnie do takiej kompani, 170. kompani "tunelarzy". Zmagania pozycyjne I Wojny Światowej pokazały wielką użyteczność oddziałów górniczych.  Brytyjskie i niemieckie "krety" ryły pod ziemią niczyją, minowały pozycje wroga i wysadzały je. Mistrzostwo osiągnęli jednak Brytyjczycy, przeprowadzając kilka spektakularnych akcji minierskich, które pochłonęły życie wielu niemieckich żołnierzy. Jedną z takich kompani "kretów" z czasów Wielkiej Wojny była ta o numerze 170. W wrześniu 1939 roku dowództwo brytyjskich wojsk inżynieryjnych przywróciło ją do istnienia. Zakładano, jak się miało okazać całkowicie błędnie, że wojna ponownie może przybrać charakter wojny okopowej. Oczywiście "krety" nie tylko miały ryć tunele, szkolono ich w zakresie używania materiałów wybuchowych i walki piechoty. W szeregi kompanii  zaciągano górników (często trafiali tam z innych oddziałów), ale też pracowników londyńskiego metra. 
Niemiecka inwazja na Belgię i Francję pokazało jak złudne były brytyjskie założenia co do wojny. Blitzkrieg nie dał szansy "kretom" na pokazanie ich górniczych zdolności. Saper Parker w Francji albo wysadzał mosty by nie przejechały po nich nazistowskie czołgi lub walczył jak zwykły piechur. Ostatecznie trafił do niewoli. 170. kompania trafiła natomiast na Gibraltar i drążyła tam tunele do 1944 roku. 
Leonard Parker być może w niewoli pozostał górnikiem, tysiące jeńców trafiło do górnośląskich kopalń. Być może to praca na dole przyczyniła się też do jego śmierci. 
Zmarł 14 grudnia 1943 roku w wieku 35 lat. 
Bardzo dziękuję Panu Josephowi Ritsonowi, który dostarczył mi informacji na temat 170. kompanii. 
Thanks to Mr. Joseph Ritson for great help and information.